LISTOPAD 2010

.

 

22 listopada 2010

Kolejna Baśka idzie na rzeź…..

Dzięki Wam kochani przyjaciele udało się nam ocalić te dwie końskie matki-Maltę i Selenę, o których niedawno pisaliśmy i są już bezpieczne! W tym samym czasie dotarł do nas  kolejny apel osoby, która widzi dramat konia wysłużonego pracą i rodzeniem źrebaków. Godziny BASI są policzone- w stajni stoi już nowy koń, który zastąpi ją w pracach polowych i w lesie, a stajnia jest przewidziana tylko dla jednego konia, więc Basia musi zniknąć w ciągu kilku dni. Jednak ktoś postanowił o nią jeszcze zawalczyć, a my aby móc jej pomóc musimy zorganizować środki finansowe na pensjonat, ponieważ w Przystani brakuje w tej chwili miejsca. Przeczytajcie Państwo apel p. Reni, która zna konia i postanowiła zawalczyć o jej życie:

„(…) Mam rodzinę na wsi, są właścicielami Klaczy „Baśki", spracowanej w polu i lesie, matki co najmniej kilku źrebaków, które na jej oczach zabierane były do rzeźni, która nie jest już taka silna, harda jak młody konik i którą jak najszybciej chcą zastąpić młodym silnym koniem. I to w Jej sprawie szukam pomocy. Czytając publikacje prasowe wiem, że ocalone konie są Wam szczególnie bliskie, wiem też z jak wieloma problemami - zwłaszcza finansowymi, nieustannie borykacie się, ale chciałam zapytać, czy gdybym odkupiła tę Klaczkę od swoich krewniaków, znalazła by swoje miejsce w Waszej przystani? Jest mi niezmiernie przykro, że tych bliskich mi ludzi, nie zdołałam jak dotąd przekonać do okazywania większego szacunku dla życia i dobra zwierząt, które całymi latami im służą. To taka głęboko zakorzeniona mentalność, dla nich ciągle to tylko zwierzęta, które tracą swoją rację bytu i prawo do życia, tylko dlatego, że się zestarzały i nie mają już takiej siły by sprostać, nierzadko sięgającym poza ich możliwości wymaganiom (…)”.

„(…) Baśka jest "do wzięcia" od zaraz, nawet dzisiaj. Mam informację od swoich krewniaków, że nowy koń jest już w stajni, w której miejsca jest tylko dla jednego konia i jeśli chcę zabrać Baśkę powinnam to zrobić jak najszybciej. Myślę, że do końca tego tygodnia będę mogła wstrzymać decyzję o jej sprzedaży do rzeźni (…)”.

My także chcielibyśmy pomóc Basi, jednak z braku miejsca musimy poszukać dla niej pensjonatu- tylko jeśli będziemy mieli pewność, że damy rade ten pensjonat opłacić będziemy mogli jej pomóc- dlatego prosimy Was kochani o wsparcie- może ktoś chciałby wirtualnie ją zaadoptować? Wszelkie informacje pod numerem 501-241-784, a ewentualne wpłaty prosimy kierować na konto zbiórkowe z dopiskiem "dla Baśki"

 

 

18 listopada 2010

DASZKA PROSI O POMOC... nie ma domu, dzieli bezdomność ze swoim Panem

KOCHANI NASI, PRZECZYTAJCIE, PROSZĘ, APEL NASZEJ WOLONTARIUSZKI, ASI, która niesie pomoc skrzywdzonym zwierzętom pod Wrocławiem... Dwa lata temu w okolicy pewnych ogrodów działkowych we Wrocławiu pojawiła się wilkowata suczka. Początkowo była przeganiana, bo działkowcy nie życzyli sobie jej obecności. Przylgnęła zatem do mieszkającego w pobliżu działek bezdomnego człowieka, który jako jedyny okazał jej serce. Sam mając już dwa psy, zaopiekował się nią bez zastanowienia. Suczka, mimo ogłoszeń, nie znalazła swojego poprzedniego właściciela - nie wiadomo więc, czy się zgubiła, czy została porzucona.

Daszka, bo tak ją nazwałam, ma ok. 10 lat i kolejną zimę będzie spędzała na działkach, a każda zima jest dla niej coraz gorsza. Jej obecne lokum to kawałek wygiętej dykty i rzucone na ziemię resztki odzieży. Na szczęście nikomu nie przychodzi do głowy odwiezienie Daszki do schroniska. Tam nie miałaby żadnych szans na adopcję. Pamiętam o niej za każdym razem, jadąc na działki dokarmiać wolnożyjące tam koty - zawsze mam dla niej coś smacznego. Wita mnie już jak swojego człowieka, macha ogonem i cieszy się jak szczeniak na mój widok. Widać, że brakuje jej tego na co dzień.

Suczka nie ma niczego i nikogo na własność - moim marzeniem jest znalezienie odpowiedzialnego domu dla Daszki. Może ktoś z Państwa pomógłby i zaofiarował jej dom na starość?

Tymczasem bardzo chciałabym prosić o pomoc w kwestii zorganizowania budy z prawdziwego zdarzenia, takiego zacisznego i ciepłego miejsca, gdzie mogłaby spędzić mroźne dni...

Kochani, postanowiliśmy pomóc i zakupić budę dla DASZKI, aby zimę mogła spedzić, mając schronienie nad głową, ale będzie to możliwe tylko z Waszą pomocą, dlatego z całego serca prosimy Was o pomoc w zakupie budy dla niej.
Za każdą złotówkę przekazaną z dopiskiem "dla Daszki" serdecznie dziękujemy, w razie adopcji do dyspozycji podajemy nr tel. 605351735






 

 

18 listopada 2010

BATUTA PROSI O POMOC NA LECZENIE, przebywa w klinice dla koni

Jedna z pierwszych wykupionych przez nas klaczy, Batuta, trafiła w poważnym stanie do kliniki dla koni we WROCŁAWIU, gdzie została poddana operacji na kolkę. Bardzo martwiliśmy się o nią, ponieważ jest starszym koniem, a narkoza zawsze niesie ryzyko... Na szczęście wybudziła się, ale niestety najbliższe trzy doby będą decydujące. Wielu z Państwa odwiedzających PRZYSTAŃ pewnie pamieta tę karą piękność, która mimo swojego wieku wygląda wciąż wyjątkowo zdrowo, dlatego też ośmielamy się prosić Państwa o pomoc finansową na leczenie BATUSI. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w ciągu kilkunastu dni Batutka wróci do PRZYSTANI, ale pozostanie rachunek do zapłacenia za operację. Za wszelkie wpłaty z dopiskiem na leczenie BATUTY Z CALEGO SERCA DZIĘKUJEMY!

Jednocześnie pragniemy podziękować lekarzom weterynarii, którzy mimo późnej nocnej pory udzielali pomocy BATUCIE jeszcze na miejscu w Przystani. Dziękujemy lek. wet. Pani ALDONIE KUCHARSKIEJ I PANU MIECZYSŁAWOWI HŁAWICZCE oraz lekarzom Basi i Andrzejowi GOLACHOWSKIM, którzy operowali BATUTKĘ, a teraz zajmują się jej powrotem do zdrowia.

 




9 listopada 2010

Jedną z końskich matek ocalimy, a co z drugą...? Prosimy o pomoc!

Kochani Nasi, do dnia dzisiejszego udało nam się uzbierać tylko na wykup jednej z końskich matek, brakuje nam środków finansowych na drugą. Stając w obliczu sytuacji, którą z matek zabrać, ośmielamy się prosić Was jeszcze raz dla nich o pomoc. Ciężko wybrać jedną, a drugą pozostawić, dlatego za każdy grosz przekazany na ratowanie końskich matek z całego serca dziękujemy. Wpłaty prosimy kierować na konto zbiórkowe. Pozostały tylko dwa dni - na wagę życia i śmierci... Z WAMI, KOCHANI, CZĘSTO RZECZY NIEMOŻLIWE STAJą SIĘ MOŻLIWE.

 

 

 

3 listopada 2010

DWIE KOŃSKIE MATKI proszą o pomoc...

Kochani Nasi, otrzymaliśmy kolejny telefon, a w nim prośba o pomoc dla dwóch końskich matek. Klacze są po karierze sportowej i hodowlanej, mają po kilkanaście lat, a do tego jeszcze u obydwu zdiagnozowano kulawiznę, co wyklucza je z dalszego użytkowania i rozrodu. Dlatego pozostaje pytanie: kto kupi konie, które do niczego się nie nadają? Wydaje się, że ich los jest już niestety przesądzony. W naszej PRZYSTANI wiele z klaczy sportowych i hodowlanych, a z jakiegoś powodu nagle wybrakowanych i przeznaczonych na mięso, znalazło już nowy, spokojny dom, dlatego chcemy i tym podarowac coś najpiękniejszego - życie. Jesteśmy świadomi, że niestety w miejsce koni chorych muszą stanąć zdrowe, zdolne do pracy... Dlatego też ciężko nam pozostawić te klacze bez pomocy, ponieważ przez swoje kilkanaście lat życia służyły właśnie człowiekowi... Tylko z tego powodu ośmielamy się prosić Państwa o pomoc w ich ocaleniu i wiemy, że tylko dzięki WAM będzie to możliwe. Niestety termin jest bardzo krótki, bo musimy zapłacić za nie do dnia 10 listopada, a więc pozostał zaledwie tydzień! W PRZYSTANI brakuje miejsca, ale trudno pozostać obojętnym na los koni, które tak naprawdę są już skazane... Za wszelkie wpłaty z dopiskiem "DWIE MATKI" NA KONTO ZBIÓRKOWE Z CAŁEGO SERCA DZIEKUJEMY!

 

 

 

2 listopada 2010

DYNIOWE ŚWIĘTO

Kochani, w ubiegłym tygodniu w naszym przytulisku zorganizowaliśmy święto dyni - zwierzaki uwielbiają dynie, które niestety w tym roku u nas nie urosły z powodu klęski powodzi. Ile radości sprawiliśmy zwierzakom tymi przysmakami, to trzeba by było osobiście zobaczyć! Nie da się opisać, z jakim apetytem zajadały! Dlatego zwracamy się do Państwa z pytaniem, bo być może ktoś z okolic ma dynie, których nie wykorzystał i mógłby się podzielić nimi z naszymi zwierzakami. Z góry serdecznie dziękujemy, a na wszelkie informacje czekamy pod numerem telefonu: 501 241 784.