PSY

.

Kto chce psa uderzyć.... kij znajdzie

 

Informacje o pogryzieniach ludzi przez psy są szczególnie nagłaśniane przez media. Może i nie ma się co temu dziwić, pogryzienie na pewno do przyjemności nie należy. Może powodować przykre konsekwencje, uraz a sporadycznie zdarzają się sytuacje naprawdę tragiczne. Tak zdarzyło się w przypadku starszej kobiety pogryzionej śmiertelnie przez dwa psy czy dziecka, które weszło na podwórko pilnowane przez groźnego psa. Podkreślam, że nie chcę tu absolutnie zmniejszać wymiaru tych tragedii czy umniejszać cierpień i strachu ofiar oraz ich bliskich. Stały się rzeczy straszne, które nigdy nie powinny się wydarzyć.

Dla dobra sprawy, trzeba jednak spojrzeć na te wydarzenia z trochę innej perspektywy. Wiadomość o krzywdzie doznanej przez człowieka ze strony zwierzęcia jest prawie zawsze traktowana przez środki masowego przekazu bardzo szczególnie, a komentarz wymierzony jest w bezpośredniego sprawcę czyli psa, który w wielu przypadkach bronił swego terytorium. Dalej często słyszymy, że pies został już zabity i kara została wymierzona, ale problem i tak pozostał. Od słowa do słowa i informacja o nieszczęśliwym wypadku z udziałem czworonoga zaczyna nabierać cech nagonki. Czasem mam wrażenie, że informacje o zabiciu człowieka przez człowieka podawane są bardziej delikatnie, nie poświęca się im wiele czasu i nie wchodzi zbytnio w szczegóły. Można to oczywiście tłumaczyć dobrem prowadzonego śledztwa, ale czy tak jest naprawdę ? Sprawcy okrutnych pobić czy morderstw w wielu przypadkach pozostają bezkarni lub otrzymują bardzo niski wymiar kary. Mają oni prawo do obrony a ta stara się wyszukać wszystkie rzekomo istniejące okoliczności łagodzące chociaż zbrodniczy czyn został popełniony świadomie, w pełni władz umysłowych. W tej sytuacji nasuwa się pytanie czy aby życie człowieka odebrane mu przez drugiego człowieka nie ma jakby mniejszej wartości, gdyż bardziej dbamy o kata niż o ofiarę ?

A wracając do przykrych historii związanych z atakami psów na ludzi. Kiedy wreszcie dotrze do świadomości tych ostatnich, że bezpośrednim sprawcą nieszczęścia jest, co prawda pies, ale za nim zawsze kryje się człowiek i to on jest w ostateczności winien. To człowiek ponosi pełną odpowiedzialność za postępowanie  swego psa. Przecież przez większość naszych wsi i miasteczek trudno przejść bez asysty w postaci biegających swobodnie i ujadających psów. Powinny one przebywać na terenie zamkniętego podwórka i tam pilnować mienia gospodarza. Uciekają, bo podwórko, nie jest ogrodzone lub w płocie są dziury. Uciekają także dlatego, że często są po prostu głodne i szukają pożywienia. Także włóczące się watahy psów stanowią prawdziwe zagrożenie, ale przecież nie wzięły się znikąd. W większości składają się z psów wyrzuconych beztrosko przez właścicieli, którzy nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. Wygłodniałe i zaniedbane, walczą aby przeżyć. Są groźne zarówno dla ludzi jak i dzikiej zwierzyny. Ale i w tym przypadku gniew ludzki za wyrządzone szkody zwraca się w kierunku zwierząt, a nie wobec osób odpowiedzialnych za ich niedolę.

Także możliwość nabywania, bez żadnych praktycznie ograniczeń  psów szczególnie agresywnych, bojowych stwarza kolejne zagrożenie. Nieodpowiedzialni właściciele wyprowadzają je na spacery bez kagańca, pozwalają na agresywne zachowanie, a często je wręcz do niego prowokują zarówno wobec innych psów jak i ludzi. Osoby te na każdą zwróconą uwagę reagują niegrzecznie, wręcz agresywnie. Bardzo trudno pociągnąć je do odpowiedzialności, a przecież to one są winne. Rezultatem tych szkodliwych poczynań jest ogólny wzrost niechęci do psów, gdyż to pies, a nie jego pan, postrzegany jest jako sprawca nieprzyjemnej sytuacji. A przecież procent sytuacji, w których pies zachowuje się nieprzewidywalnie jest stosunkowo niski, praktycznie jest to margines. Za zdecydowaną większość wypadków wina leży po stronie człowieka.

 Odpowiedzialny właściciel dba o swego psa i trzyma go na terenie zamkniętym. Trzeba jednak pamiętać także o tym, że pies, nawet najbardziej przyjazny pełni rolę stróża swego pana i jego mienia. Jeżeli teren jest ogrodzony, biega po nim pies lub  umieszczono na nim ostrzeżenie wskazujące na obecność czworonoga, to rozsądny człowiek nie powinien tam samowolnie wchodzić. Wchodząc na cudzy teren sami narażamy się na atak, a właściciela na kłopoty. Ta zasada powinna być wpajana także dzieciom, aby uchronić je od niebezpieczeństwa i to bez żadnych wyjątków np. w postaci skracania sobie drogi przez czyjeś podwórko. Szanujmy cudzą własność i nie wchodźmy na cudzy teren bez kontaktu z gospodarzem. Skąd pies może wiedzieć, jakie są nasze zamiary. On jest tam do obrony swego pana i często płaci za to zbyt wysoką cenę. Decyzję o zabiciu psa, który starał się wywiązać ze swoich obowiązków podejmuje się bardzo łatwo i bez skrupułów. Wypada tu wspomnieć, że czasem dochodzi wręcz do groteskowych sytuacji, gdy złodziej pogryziony w cudzym mieszkaniu zgłasza zawiadomienie o przestępstwie, bo pies go ugryzł i nie pozwolił na bezkarną ucieczkę. 

Ze względu na ciągłą aktualność tematu psy często są wykorzystywane jako tzw. temat zastępczy. Daje to pole do popisu wielu osobom, ponieważ  każdy czuje się w tej dziedzinie ekspertem. W wielu mediach, często na kanwie wypadku z udziałem psa, inicjuje się dyskusje. Przeważnie prowadzone są one jednak w sposób, który przyczynia się tylko do utrwalenia postaw niechętnych tym zwierzętom. Brakuje w nich chociażby próby spojrzenia na psa, jak na żywą istotę. Nie dyskutuje się o kontroli populacji. Nie potępia się okrutnych właścicieli i nie obarcza się ich odpowiedzialnością. Pomija się wspaniałą rolę, jaką psy odgrywają w naszym życiu. Istnieją ludzie, którzy wręcz nienawidzą tych stworzeń i w każdej chwili gotowi są obarczyć psa odpowiedzialnością za wszelkie winy. Największą winą psa jest oczywiście fakt, że żyje i ma prawo żyć na tym świecie.

Aleksandra Krzeszewska