FRANUŚ

.

 

14 listopada 2007

 

Franuś juz w Przystani Ocalenie...

 

Franuś - galeria specjalna


Kochani..... często stawiamy sobie pytanie, czy jedno, życie robi miejsce innemu życiu... czy zawsze już tak musi być. Niestety znowu doświadczyliśmy tego... rozpoczynamy akcje ratowania Frania, a dwa dni później odchodzi Peter... Czy spracowany i umęczony koński żywiciel wieloosobowej rodziny nasz kochany Peter robi miejsce Franusiowi, którego życie było dokładnie takie samo... W obliczu kolejnej naszej tragedii..... witamy kolejne końskie życie, witamy w Przystani Ocalenie Frania, a żegnamy na zawsze Petera... czy tak musi być. Na to i na wiele innych pytań nie mamy odpowiedzi... ten rok jest wyjątkowo smutny, zabrał nam tak wielu zwierzęcych Przyjaciół... Tak jak wcześniej pisaliśmy Państwu w dniu 11.11.2007 Franuś ostatni raz pokonał wysokie góry, po to, aby wreszcie odpocząć. Tak strasznie się cieszymy i tak bardzo dziękujemy za pomoc dla tego wiejskiego spracowanego konika. Z całego serca dziękujemy za wpłaty finansowe i te po 1 zł i te nawet po kilkaset zł. Wszystkie były tak bardzo cenne, bo przecież za nie kupiliśmy coś najpiękniejszego... Franiowe życie. Dziękujemy Wam za Wasze ogromne serca, dajecie nam wiarę i nadzieję, na tej trudnej drodze ratowania życia zwierzęcych przyjaciół, którą wybraliśmy... Pomoc dla Frania nadeszła nawet od naszych wspaniałych rodaków mieszkających poza granicami naszego kraju, ile ludzkich serc poruszył ten spracowany konik, ile łez popłynęło kiedy dzwoniąc do Nas pytaliście czy jest szansa... za to wszystko mówimy WAM dziękujemy... najpiękniej jak potrafimy. Chociaż droga Franiowa na zasłużoną emeryturę była bardzo ciężka wiemy, że warto, szczególnie ciężko nam było schodząc po tej drodze.... wróciły wspomnienia sprzed 2 lat, popłynęły łzy, bo tą właśnie drogą schodziliśmy z Kostusiem. Franuś jest tak bardzo podobny do niego, to chodzący spokój i pokora... Przez pierwsze dwa dni stał obrócony w stajni głową do ściany... tak strasznie się bał. Wiemy, że tęskni też za swoją przyjaciółką krową z którą przeżył kilkanaście lat (być może, że i o nią kiedyś zawalczymy). Pamiętamy rozłąkę naszej Megi, która całe życie przeżyła z krową, jak bardzo za nią tęskniła, jak się żegnały kiedy Megi wyjeżdżała do nas. Tak samo tęskni i Franiu... Wspominaliśmy Państwu, że Franuś mieszkał w bardzo ubogiej rodzinie w której jest kilkoro dzieci, dlatego i dla nich zorganizowaliśmy pomoc... odzież, zabawki, książeczki, żywność. Pomoc dla tej rodziny zorganizowała również nasza wolontariuszka Asia z Wrocławia wraz ze swoimi przyjaciółmi, oraz nasi przyjaciele Mirela i Paweł. Sprawiliśmy tej ubogiej rodzinie tak wiele radości za co również Wam wszystkim dziękujemy. Zapraszamy do odwiedzenie Franusia... żałujemy bardzo, że Kostuś nie mógł go powitać, tyle razem przeżyli....
 

Franuś - galeria specjalna