|

21
września 2010
Jakon - In memoriam - czy Jaś zyska życie?
Kolejna końska tragedia, dowiedzieliśmy się o niej już po uratowaniu Siwki i
źrebaczka. Jaś jest starszym bratem naszego konika Jakona, którego uratowaliśmy
w zeszłym roku po karierze nad Morskim Okiem, a który niestety odszedł w lipcu
w klinice dla koni, gdy mimo wysiłków lekarzy i naszych, jelita nie podjęły
pracy po operacji kolki. Bardzo to przeżyliśmy i nadal bardzo nam smutno, że nie
dane mu było długo cieszyć się spokojnym życiem, wolnym od ciężkiej pracy…
Minęły wakacje i niestety dla Jaśka był to prawdopodobnie 7, ale na pewno
ostatni rok służby. Nie jest w stanie dalej tam pracować, jak mówi góral; "jest
za słaby, nie ma już tyle siły co kiedyś, i nogi odmawiają już posłuszeństwa...
Te konie wykonują dla nas ludzi morderczą pracę wchodząc z takim obciążeniem 9
km pod górę, dlatego ich nogi często, mimo młodego wieku, są bardzo wyniszczone.
Jasiu ma ok. 12 lat i jest okazem spokoju i łagodności, nigdy nie postraszył
nawet swojego Pana - tak jak Jakon - dlatego też jest szczególnie nam bliski i
postanowiliśmy zawalczyć o jego życie. Czeka go droga w jedną stronę, bo kto
kupi konia z chorymi nogami, do długotrwałego leczenia??? Dlatego ośmielamy się
prosić o pomoc - cena jego życia to 4 tys. zł, gdyż wiadomo, że miejsce Jaśka
musi zająć nowy, zdrowy koń. Wiemy, że ostatnio pomogliście nam uratować Siwą i
jej źrebię oraz w sumie jakby na dokładkę Jaspera, jednak Jasiek – przez pamięć
Jakona - szczególnie zapadł nam w serce. Prosimy o przekazywanie naszego apelu,
niech rośnie łańcuch dobrych serc. Może jeszcze znajdą się osoby, które wesprą
nas w tej chęci ratowania konia, który bardzo sobie na to zasłużył - i
zdążymy. Sądzimy, że Jakon będzie nam kibicował w tej akcji! Za wszelkie wpłaty
dopiskiem - „na ocalenie Jaśka” z serca dziękujemy
|