Urodziny Naszej Doroty!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Założycielka Przystani Ocalenie - Dorota Szczepanek, 9 czerwca ma urodziny. Zamiast kwiatka prosi o grosz na ocalenie krowiego życia.

Jedni z Was znają Ją osobiście, inni tylko internetowo. Od lat pracuje w służbie zdrowia, z terminalnie chorymi pacjentami. Jednak chyba każdy z Was wie, że to zwierzęta są najbliższe jej sercu, od zawsze. W domu rodzinnym została nauczona miłości i szacunku do wszystkich żywych istot. To Ś.P Mamusia Doroty dokarmiała i ratowała bezdomne koty a ona towarzyszyła jej i pomagała w tym od najmłodszych lat. Dzięki tym bezdomnym kotom poznała wspaniałych ludzi, równie zakręconych na punkcie zwierząt jak i ona sama. Razem z przyjaciółmi ratując koty, często rozmawiali o innych zwierzętach. Planowali symbolicznie wykupić jedno źrebię. Ocalić życie małej istoty, która miała zostać skazana na śmierć. Kiedy pojechali do skupu, okazało się że są trzy źrebaki. Wykupili dwa Tyszka i Kasztanka, którzy są z nami do dziś, na trzeciego brakowało pieniędzy.

Czytaj więcej...

Żegnaj Arlan...(*)(*)(*)

Po 16 latach w Przystani Ocalenie odszedł nasz ukochany Arlan (*)
Kochani, przepraszamy, ale nie jesteśmy dziś w stanie nic więcej napisać... dla nas, zatrzymał się świat.. Nic już nie będzie takie samo...
Wielu z Was go znało, wielu kochało...prosimy niech pozostanie w Waszej pamięci na zawsze. ..
Dziś pisanie pożegnania jest ponad nasze siły...

Prosimy o pomoc dla Maski...

Maska to już starsza suczka. Ostatnio nie wiedzie się jej zbyt dobrze. Niedawno odszedł jej przyjaciel, ukochany Reksio. Maska źle zniosła rozstanie z nim. Od dawna miała problemy z jednym okiem, które mocno ją bolało. W ostatnim czasie te objawy się nasiliły. Maseczka to doświadczona przez los sunia. Trafiła do nas wiele lat temu. Została odebrana poprzedniemu właścicielowi, który się nad nią znęcał. Kiedy przyjechała do Przystani była przerażonym, bardzo skrzywdzonym psiakiem. Wtedy poznała niepełnosprawnego Reksia, który swoją przyjaźnią i miłością pomógł jej odzyskać zaufanie do ludzi i na nowo cieszyć się życiem. Ta miłość i przyjaźń trwała kilkanaście lat.

Czytaj więcej...

Mamy do zapłacenia wysoką fakturę za prąd. Z całego serca błagamy o pomoc.

 

Psianatorium to miejsce, gdzie stare sterane życiem psy odnajdują spokój i przystań na resztę życia. To ich dom, tam mają komfortowe, bardzo domowe warunki. Psianatorium jest podzielone na pokoiki dla psów. Nie ma krat, są drzwi do pokoju. Tak jak w każdym domu. Psianatorium, jak nazwa wskazuje to sanatorium dla psów. Powstało dla najstarszych, najbardziej schorowanych i niepełnosprawnych zwierząt. Tam każdy ma swoje legowisko, kocyki, zabawki, dla każdego jest kącik, własny pokoik. Tylko nieliczni, którzy bardzo się lubią zajmują wspólne pokoje. Przy budowie Psianatorium, istotnym dla nas było, aby móc zapewnić psom komfortowe warunki przez cały rok.

Czytaj więcej...

Żegnaj ukochana Bloomlight... (*)

Bloomlight to mocne imię, które miało dać Ci długie i zdrowe życie. 11 września 2006 roku zobaczyłam Cię po raz pierwszy. Byłaś jeszcze dzieckiem. Miałaś nie więcej niż cztery miesiące. Twoja noga była złamana. Pojechałam po Ciebie, aż do Gdańska, chciałam Cię ocalić. Z pomocą cudownych ludzi, udało się Ciebie wykupić i zamieszkałaś w Przystani. Dołączyłaś do naszej przystaniowej rodziny, stałaś się naszym maleńkim, końskim dzieckiem. Byłaś taka młodziutka, a tak bardzo dzielna i samodzielna. Nikt nie dawał Ci szansy...jednak Ty na przekór tym opiniom, postanowiłaś żyć. Wyrosłaś na piękną, radosną, bardzo ufną klacz. Bylaś przekochanym łobuzem.

Czytaj więcej...

Przepełniony strachem Nigo prosi o wsparcie

Niewielkie psie serce bije szybciej i mocniej. Niepewność i strach paraliżują do tego stopnia, że chyba jedyne co słyszy to głośne bicie własnego serduszka. .. Tak bardzo się boi, że nie protestuje ani przed kąpielą, ani przed dotykiem.. zamienia się w posąg. Kamienieje , jakby się spodziewał, że człowiek zrobi mu coś bardzo złego…A przecież ma zęby, mógłby próbować się bronić. Zdaje się nie wierzyć w siłę swoich zębów i dobroć człowieka. Uspokaja się jedynie w towarzystwie Stefanii, swojej psiej przyjaciółki. Dalej jest niepewny, wycofany, sprawia wrażenie, jakby marzył o tym, żeby być niewidzialny. Mamy nadzieję, że to się zmieni…że przyjdzie taki dzień, w którym będzie chciał być zauważany, głaskany i kochany…będziemy o to walczyć, każdego dnia.Niewielkie psie serce bije szybciej i mocniej. Niepewność i strach paraliżują do tego stopnia, że chyba jedyne co słyszy to głośne bicie własnego serduszka. ..

Czytaj więcej...