Wesołego Alleluja!

Z okazji Świąt Wielkanocnych pragniemy Wam podziękować, za wszystko co robicie dla naszych podopiecznych. W tym trudnym czasie, jesteście z nami, pamiętacie o naszych zwierzętach, pomimo, że sami borykacie się z trudną sytuacją. Z całego serca dziękujemy, za każdy najmniejszy gest dobroci skierowany w stronę podopiecznych Przystani Ocalenie.
Niech Święta Zmartwychwstania Pańskiego będą czasem nadziei i niech przyniosą Państwu wiele szczęścia i radości, tak byście zawsze z ufnością spoglądali w przyszłość. Życzmy Wam Kochani, przede wszystkim zdrowych Świąt!

Czy nasze zwierzęta czeka głód?

Czy da się w tym trudnym dla wszystkich czasie wyżywić i utrzymać 500 ocalonych od śmierci zwierząt? Nie mamy jedzenia, siana… brakuje pieniędzy na leczenie, na środki czystości na wszystko. Naszym zwierzętom grozi głód! Błagamy o pomoc dla zwierząt z Przystani Ocalenie. Baliśmy się takiego dnia, baliśmy się że nadejdzie… kiedy zapasy jedzenia starczą na dwa dni, a ludzie dobrej woli nie będą mogli nas wspierać, kiedy wszystko będzie zmierzać w jednym kierunku – głodu naszych zwierząt. Ten apel jest krzykiem rozpaczy. Nie wiemy jak je nakarmić, co zrobić, aby było dobrze, wiemy jedynie, że nie możemy się poddać, bo na naszym utrzymaniu jest pół tysiąca zwierząt. Odbieranych interwencyjnie, wykupywanych na targach, ratowanych przed rzeźnią.

Czytaj więcej...

Nowy podopieczny- Alf

Alf- malusi staruszek z piękną, bujną grzywką. Jego serduszko przepełnia jeszcze strach i przerażenie. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowi końscy sąsiedzi- wszystko jest dla niego nowe. Boi się szmerów, boi się ludzi, boi się koni. Strach nim zawładnął ale my zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby jak najszybciej pokochał swój nowy dom. Ostatnio jest nam bardzo ciężko, sytuacja finansowa Przystani Ocalenie jest dramatyczna. Sytuacja panująca w naszym kraju też daje się nam bardzo mocno we znaki. My też się boimy... Jednak my nie możemy się poddać. Podjęliśmy się prowadzenia pewnej życiowej misji i to właśnie pomaga nam w pozytywnym myśleniu. Wierzymy, że wszystko wróci do normy i jeszcze będzie pięknie...

Czytaj więcej...

Dziękujemy!!!

Kochani Przyjaciele!
Jesteśmy szczerze wzruszeni Waszym wsparciem. Wiele dobrych słów do nas płynie, przyjeżdżacie, zostawiacie pod bramą żywność. Czasem są to małe podarki, czasem większe. My nawet do Was nie wychodzimy, aby się wzajemnie nie narażać. Wzruszacie nas ogromnie bo każdy jeden podarunek jest dla nas w tym ciężkim czasie ogromną pomocą. Jesteśmy Wam ogromnie wdzięczni, że wyruszacie z domów, aby nasze zwierzęta miały jedzenie. Jesteśmy Wam bezgranicznie wdzięczni, za wszystkie zamawiane produkty żywnościowe. To niesamowite, że w tym trudnym czasie dzielicie się z naszymi zwierzętami, tym co macie. Dziękujemy, że pamiętacie o naszych zwierzętach, dziękujemy za każdą pomoc, każde dobre słowo i każdy najmniejszy gest dobrej woli.

Czytaj więcej...

Odszedł Rudy (*)(*)(*)

Odszedł Rudy (*)
Dziś rocznica śmierci naszej ukochanej Łapki, dziś też jest dzień, w którym odszedł nasz przyjaciel Rudzik, Rudy. Był bardzo chory… ale ostatnie tygodnie były dobre. Po mocnym kryzysie, nagle poczuł się lepiej, wrócił mu apetyt. Nawet zapragnął zmienić wystrój swojego pokoiku w Psianatorium. Fotel na którym tak kochał spać – „wybuchł” czyli został unicestwiony przez Rudego. Był z siebie bardzo zadowolony, miał siłę na spacery, miał siłę chociaż jeszcze trochę popsocić na koniec życia. Wiedzieliśmy, że jego dni są policzone, ale kiedy się kocha, zawsze ma się nadzieję… że to jeszcze nie czas. Dzisiaj poszedł na poranny spacer, a po spacerze położył się na swoim legowisku i zamknął oczy. Odszedł we śnie. Cichutko i spokojnie. Śmierć przyszła po raz kolejny i zabrała jednego z ukochanych przyjaciół…
Rudy był z nami od 2015 roku. Pięć długich lat. Pięć lat, kiedy miał dom, opiekę i miłość. Został znaleziony w okolicach ogródków działkowych, wyczerpany, wychudzony i bardzo spragniony.

Czytaj więcej...

Błagamy o pomoc...

Sytuacja w związku z pandemią jest nieciekawa. Jest ona dla nas wszystkich z każdym dniem trudniejsza. Staraliśmy się zabezpieczyć nasze zwierzaki tak jak to tylko możliwe, żeby niczego im nie brakło. Niestety przy takiej ilości zwierząt wszystko znika w przerażającym tempie i zapasy jedzenia jakie mamy starczą na kilka dni. Później ciężko je będzie uzupełnić, bo nie możemy zrobić takich dużych zakupów jak do tej pory. Zaczynają zamykać sklepy, lokalni dostawcy zawieszają dostawy, sklepy internetowe ograniczają ilość produktów przypadającą na jednego człowieka. Dominik jest na miejscu, pracuje przy zwierzętach, Dorota pracuje w służbie zdrowia, cały czas jest w pracy. Nie mamy możliwości poradzenia sobie sami. Wiemy, że w obliczu tej tragedii, wszyscy mamy ciężko ale błagamy, nie zapominajcie o naszych zwierzakach. One same sobie nie poradzą a my sami z takimi ograniczeniami też nie damy rady.

Czytaj więcej...