Kolejne ukochane Przystaniowe serduszko przestało bić na zawsze. (*)

Długo wyczekiwane i upragnione lato stało się naszą udręką. 
Właściwie to nie wiemy jak zacząć, jak przekazać Wam informacje, która dzisiaj złamała nasze serca na miliony kawałków. Pisząc te słowa sami w to nie potrafimy uwierzyć, chcemy żeby to był tylko zły sen, który po przebudzeniu nie będzie prawdą. Jak wiele byśmy dali żeby tak było... Kochani dzisiaj przestało bić stareńkie serduszko naszego Bartusia. Tak, Tego Bartusia... Bartusia, którego wszyscy znaliście i kochaliście. Bartusia, któremu tak wielu z Was pomogło, Bartusia, który poruszył tak wiele ludzkich serc. Kiedy się u nas zjawił, wiedzieliśmy, że to bardzo nieszczęśliwy pies. Są takie psy, które smutek i cierpienie mają wypisane na pysku. Ich oczy mówią wszystko. Często to stare, mocno zranione przez los i złych ludzi zwierzęta. Bartusia historia była inna, ale równie dramatyczna. Bartuś miał wszystko. Otaczała go miłość, troska i szczęście. Mimo upływających lat, ludzie wciąż go kochali, dbali o niego. W jednej chwili stracił to wszystko – ukochany dom i ukochanych ludzi. Ogień strawił wszystko. Bartusia ledwie odratowano. Znalazł się w wielkim schronisku, w którym jego smutek i rozpacz tylko się pogłębiały. Podczas wizyty w schronisku Oliwka z Dominkiem zauważyli wystający z budy stareńki, pokryty bliznami pyszczek i tak strasznie przerażone oczy.

Czytaj więcej...

Moon Uratowany!

Już jest. W dniu urodzin Doroty dla kogoś zaczęło się nowe życie. Jeszcze jest wystraszony, niepewny swego losu, ale już jest z nami. Ma dobrze ponad 20 lat, jest starszym, mocno osłabionym konikiem. Kochani, dziękujemy wszystkim cudownym darczyńcom, szczególne podziękowania składamy naszej przyjaciółce Sylwii, która od samego początku deklarowała wsparcie na ratunek dla konia.
Nadała mu piękne imię Moon, czyli księżyc

Czytaj więcej...

Odeszła Gwiazdka...(*)(*)(*)

Wyruszam w drogę…
Zakończyłam życie na ziemi. Umarłam, odeszłam i zaczynam pełną nadziei, miłości i radości podróż. Tam jest pięknie, tam jest dobrze, czuję to. Wielu przyjaciół stoi na moście i woła mnie. Najwyraźniej widzę Zuzię, mamę przystaniowego Filipka. To właśnie z nią przyjechałam ze Skaryszewa do Przystani. Jest szczęśliwa, rży radośnie do mnie i bardzo chcę się już z nią spotkać. Tam takie kucyki jak ja, już zawsze są radosne. I wiecie co czuje? Wszechogarniająca mnie miłość. To tak jakby cały świat mnie kochał. Co prawda czułam podobnie, przez ostatnich kilka lat, ale teraz to jest bardzo intensywne.
Chcę Wam podziękować, za to, że kilka lat temu przyjęliście mnie jako jedną z ocalonych. Dołożyliście grosik do ocalenia mojego życia. Dziękuję za każdy podarowany mi kantarek, każdą lizawkę i każdy przysmak.

Czytaj więcej...

Dziękujemy!!!

Przychodzą takie momenty, kiedy łzy wzruszenia i wdzięczności napływają nam do oczu. To przez Was Kochani, przez anioły, które zebrały się wokół Przystani. U nas potrzeb jest tyle, że ciężko wszystkie wymienić. A Wy nas wzruszacie, jeden anioł chciał bardzo pomóc, zgłosił że uszyje legowisko, inny uszył ptaszka i wystawił na licytację, a kolejny anioł potrafił malować. I namalował cudne obrazy i przekazał na licytację. Kolejny anioł lubił i umiał szyć torebki. I od lat bony na swoje torebki przekazuje I tak każdy coś od siebie. Ktoś podarował książkę, ktoś dał talerz, a ktoś biżuterię… Ktoś sam ma niewiele, ale podarował butelkę płynu do podłóg…ktoś wpłacił kilka groszy.

Czytaj więcej...

Udało się uratować Marcelka, małego kucyka.

Stał w skupie. Mały, smutny i zapomniany przez świat kucyk. Nasza Oliwia miała mieć za kilka dni urodziny, wiedziała, że dostanie sporo życzeń, poprosiła dobrych ludzi o grosik na uratowanie Marcelka. I udało się! Marcelek jest z nami. To cudny konik. Początkowo lekko przestraszony, wycofany. Po kilki dniach zaprzyjaźnił się z innym ocalonym konikiem – Gordonkiem, który tak jak kiedyś Krzysi, pokazał, że Przystań Ocalenie to dobre miejsce. Mały Marcelek rozpoczął nowe życie, za które jest bardzo wdzięczny. Szczególnie podoba mu się pastwisko. Nie znamy jego przeszłości, nie wiemy o nim nic. To czego możemy się domyślać, nie wygląda na miłe życie. Los się odwrócił. Marcelek zamiast do rzeźni, przyjechał do nas. Wygrał życie :) Teraz naszym priorytetem jest wzmocnienie jego organizmu i dodanie mu sił na to nowe życie.

Czytaj więcej...

Nowa podopieczna-Agatka

Drobniutka, niepełnosprawna koteczka Agatka prosi o wsparcie.
Zna uczucie ssącego głodu w brzuszku i wielu innych przykrości. To kociczka która zaznała poniewierki i cierpienia. Niby miała dom i swoich ludzi. Jednak nikt się nią nie przejmował, chodziła po całym terenie, a właściciele nie traktowali jej zbyt dobrze. Kiedy zdarzył się jej wypadek i straciła łapkę, przynieśli ją do weterynarza, aby uśpić. Była w wielkim schronisku, w którym dobrzy ludzie starają się zapewnić zwierzętom pomoc.

Czytaj więcej...